
Po niemal czterech latach Serena Williams postanowiła wznowić karierę, a dzięki „dzikiej karcie” od organizatorów, mogła stanąć do rywalizacji na Wimbledonie. W 1. rundzie trafiła na Mayę Joint, która od 15 stycznia wygrała zaledwie jedno spotkanie we wszystkich rozgrywkach. Mało kto spodziewał się chyba, że będzie to aż tak zacięte spotkanie, do rozstrzygnięcia którego potrzebne będą trzy sety. Dopiero po 142 minutach poznaliśmy zwyciężczynię.
