
Nie ukrywam, że po zwiastunie pokazanym podczas Opening Night Live miałem sporo obaw. Nowe „Heroes of Might and Magic III” wyglądało na nim bardzo bajkowo, momentami wręcz przesadnie kolorowo i zupełnie inaczej niż gra, którą wielu z nas pamięta sprzed lat. Do tego doszły dyskusje wokół oprawy – w sieci pojawiły się podejrzenia dotyczące wykorzystania AI przy produkcji materiałów promocyjnych, a część fanów krytykowała również mocno uproszczony interfejs. Ozdobne ramki znane z oryginału zastąpiły znacznie prostsze elementy UI. To może wydawać się detalem, ale mówimy przecież o remake’u jednej z najbardziej kultowych gier w Polsce. Tutaj każdy detal będzie oglądany pod lupą.
Po półtorej godziny spędzonej z grą jestem jednak znacznie spokojniejszy. Ba, jestem pozytywnie zaskoczony. Zwiastun nie do końca oddaje to, jak remake prezentuje się podczas normalnej rozgrywki, a co najważniejsze – pod nową oprawą wciąż znajdują się „Herosi”, przy których bardzo łatwo stracić poczucie czasu.
Grafika potrzebuje jeszcze sporo pracy
Nie oznacza to, że wszystko mi się podobało. Największym problemem prezentowanego buildu była jakość obrazu. Modele postaci wyglądały miejscami na nieostre, podobnie jak elementy otoczenia. Całość sprawiała wrażenie, jakby nie była jeszcze wyświetlana w docelowej jakości.
Trudno jednak traktować to jako zarzut wobec finalnej wersji. Na stanowisku wyraźnie zaznaczono, że gramy w build będący nadal w produkcji, a twórcy mają jeszcze czas na poprawki. Na tym etapie zapisuję więc problem w notesie, ale nie wystawiam za niego wyroku.
Podobnie wygląda sytuacja z polską wersją językową. Zacząłem właśnie od niej i obecnie potrafi być naprawdę kiepska. Zdarzają się również miejsca, w których brakuje części tekstów. Ponownie – ewidentnie jest to element, który nie został jeszcze ukończony, więc ocenianie jakości lokalizacji na podstawie tego buildu nie miałoby większego sensu.
Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, co wydarzyło się, kiedy przestałem zwracać uwagę na niedokończone elementy i zacząłem po prostu grać.
To nadal jest Heroes III
I tutaj pojawił się największy problem mojego pokazu: kompletnie nie wiem, kiedy minęło półtorej godziny.
Rozgrywka nadal działa dokładnie na tych zasadach, które sprawiły, że przy „Heroes III” można było przesiedzieć pół nocy, powtarzając sobie „jeszcze jedna tura”. Jednocześnie twórcy dodali szereg drobnych usprawnień, dzięki którym zarządzanie miastem wymaga mniej niepotrzebnego klikania.
Świetnym przykładem jest kolejka budowania. Załóżmy, że naszym celem jest postawienie konkretnego budynku. Zamiast co turę wracać do miasta i ręcznie wybierać kolejną konstrukcję, możemy od razu zaplanować prowadzącą do niego ścieżkę. Następne budynki będą trafiały do kolejki i powstawały w kolejnych turach.
Podobnie działa rozbudowa gildii magów. Kiedy ustawimy w kolejce drugi poziom, możemy od razu zaplanować trzeci i następne. Niby drobiazg, ale w grze, w której podobne czynności wykonujemy setki razy, bardzo szybko zaczyna się go doceniać.
Kolejnym dobrym dodatkiem jest szybka rekrutacja dostępna w forcie. Jednym poleceniem możemy zwerbować dostępne jednostki zamiast przeklikiwać się przez kolejne ekrany.
To właśnie taki rodzaj modernizacji najbardziej chciałbym widzieć w tym remake’u. Nie zmienia zasad „Heroes III”, tylko usuwa trochę tarcia z gry mającej przecież ponad ćwierć wieku.
Remake gry, której aż strach dotykać
Mapy przygotowane na potrzeby prezentacji zostały odpowiednio zmodyfikowane. Dostawaliśmy więcej zasobów i szybciej natrafialiśmy na przeciwników sterowanych przez AI, dzięki czemu podczas ograniczonego czasowo pokazu można było zobaczyć więcej elementów gry. Mimo tego nie zabrakło wyzwania i przede wszystkim tej charakterystycznej pętli: eksploracja, zbieranie zasobów, rozbudowa miasta, powiększanie armii i jeszcze jedna tura.
Ciekawy był też kontekst przedstawiony przed samym pokazem. Według przedstawiciela Ubisoftu powrót marki został zaplanowany jako większy proces. Najpierw miało pojawić się „Heroes of Might and Magic: Olden Era„, a kolejnym krokiem miał być powrót do klasyki i odświeżenie trzeciej części.
I paradoksalnie „Olden Era” może być tutaj dobrym punktem odniesienia. Jej pierwsza prezentacja również spotkała się z mieszanymi reakcjami. Dlatego nie zdziwi mnie, jeśli remake „trójki” przejdzie podobną drogę. Pierwszy zwiastun wywołał dyskusje, gracze punktują zmiany w grafice czy interfejsie, ale ostatecznie najważniejsze będzie to, co dzieje się po złapaniu za myszkę.
A tutaj pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre.
Twórcy nie chcą zostawić starych map za sobą
Jest jeszcze jedna rzecz, która daje mi sporo nadziei na to, że twórcy rzeczywiście rozumieją, z jak ważną grą mają do czynienia. Ubisoft deklaruje pełne wsparcie dla map stworzonych do oryginalnego „Heroes III„. Przygotowano nawet specjalny konwerter, który ma pozwolić przenosić klasyczne mapy do remake’u i dostosowywać je do nowego silnika oraz oprawy graficznej.
To potencjalnie ogromna sprawa. „Heroes III” żyje przecież od ponad ćwierć wieku nie tylko dzięki temu, co znalazło się na płycie z grą, ale również dzięki społeczności tworzącej własne mapy, kampanie i mody. Twórcy remake’u mają być w kontakcie także z autorami tych projektów, co sugeruje, że nie zamierzają odcinać nowej wersji grubą kreską od całej tej spuścizny.
I chyba właśnie takie podejście najbardziej chciałbym tutaj zobaczyć. Nie chodzi tylko o odtworzenie kampanii, jednostek i mechanik w nowej oprawie. Jeśli remake ma w przyszłości zastąpić dla części graczy klasyczne „Heroes III”, powinien również otworzyć drzwi dla ogromnej ilości zawartości, która powstała przez wszystkie te lata.
Na razie wygląda więc na to, że Ubisoft robi sporo rzeczy, które powinien zrobić, zabierając się za remake takiego klasyka: zachowuje podstawy rozgrywki, dodaje sensowne usprawnienia jakości życia, myśli o kompatybilności ze starymi mapami i rozmawia ze społecznością, która utrzymywała tę grę przy życiu przez dekady.
Po półtorej godziny jestem znacznie spokojniejszy
„Heroes of Might and Magic III” jest jedną z tych gier, których remake’owanie wydaje się zadaniem niemal niewdzięcznym. Zmienisz za dużo – fani powiedzą, że zniszczyłeś klasykę. Zmienisz za mało – pojawi się pytanie, po co właściwie komu remake. W Polsce dochodzi do tego jeszcze szczególny status oryginału.
Dlatego nadal mam kilka obaw. Chcę zobaczyć finalną jakość grafiki. Chcę sprawdzić ukończoną polską wersję językową. Nadal nie jestem przekonany do uproszczonego interfejsu, któremu brakuje charakterystycznych, ozdobnych ramek oryginału. Kontrowersje wokół materiałów promocyjnych również nie pomagają.
Ale najważniejszego remake na razie nie zepsuł.
Usiadłem do „Heroes III” i półtorej godziny minęło mi jak z bicza strzelił. Nowe usprawnienia są wygodne, podstawowa pętla rozgrywki nadal działa, a kiedy przestałem analizować każdy element grafiki i zacząłem po prostu grać, bawiłem się świetnie.
Po zwiastunie miałem obawy. Po ograniu mam przede wszystkim nadzieję, że twórcy tego nie zepsują. Tym bardziej że wsparcie dla klasycznych map i współpraca ze społecznością pokazują, że przynajmniej na papierze wiedzą, jak ostrożnie trzeba obchodzić się ze spuścizną „Heroes III„. Jeśli poprawią techniczne niedociągnięcia obecnego buildu i utrzymają obrany kierunek, „Herosi” rzeczywiście mogą wrócić w glorii i chwale.
