
Na wtorek organizatorzy French Open zaplanowali ostatnie spotkania w pierwszej rundzie zmagań – w planie znalazły się starcia dwóch zeszłorocznych finalistek: Aryny Sabalenki i Coco Gauff. Jako pierwsza na Court Philippe Chatrier znalazła się ta, która rok temu walkę o tytuł przegrała. I nie ma w dorobku tutaj tytułu, choć przecież znów do gry przystępuje jako światowa „1”. Białorusinka zaczęła imponująco, szybko odskoczyła na 4:0. A później zaczęły się dziać rzeczy, które pamiętamy z jej spotkań z Madrytu czy Rzymu – trudne to wytłumaczenia. Hiszpanka wyczuła swoją szansę.
