
Gdy w ćwierćfinale Roland Garros Diana Sznajder dokonała rzeczy niemal niemożliwej, odwróciła starcie z Aryną Sabalenką od stanu 3:6, 3:5, wydawało się, że może odnieść życiowy sukces. Tymczasem już następnego dnia zatrzymała ją klasyfikowana o niemal 100 pozycji niżej w rankingu Maja Chwalińska, to Polka awansowała do finału. Dla Rosjanki zaczął się bardzo trudny okres, potwierdzeniem są występy na trawie. W Bad Homburg znalazła się w jednej części drabinki z Igą Świątek, ale z Polką nie zagra. A przegrała z zawodniczką, która na sukces czekała od… początku marca.
