
To miał być najlepszy raz Kamila Stocha. On był naładowany energią i przekonany o tym, że wciąż może być na szczycie. W sporcie osiągnął prawie wszystko, ale wciąż chciał więcej. I ten ostatni sezon taki właśnie miał być. Wyszło inaczej. I widać było, że to bolało tego wielkiego skoczka. Cierpiał tej zimy, ale też cierpiał przez trzy ostatnie sezony. Nigdy nie porwał tłumów, jak Adam Małysz, ale za to nikt w polskich skokach narciarskich nie osiągnął tyle, co on. Po prostu „Król Kamil”!
