
Najpierw Iga Świątek, zaraz po niej Amanda Anisimova – dwie gwiazdy kobiecego touru zdecydowały się w ostatnich dniach na zmiany trenerów. Obie w zeszłym roku walczyły o tytuł na Wimbledonie, Amerykanka później doszła też do finału US Open. A wcześniej cichą bohaterką była Lois Boisson – jej gra w półfinale była ogromną sensacją, bo przecież wystąpiła z dziką kartą, jako 361. zawodniczka rankingu. Wkrótce te punkty straci, a sytuacja w obozie najwyżej klasyfikowanej tenisistki z Francji jest zdumiewająca. Zwłaszcza po tym, co ogłosili dziennikarze L’Equipe.
