Martwi się o Chwalińską. W jej planie na Wimbledon zabrakło jednej rzeczy

Maja Chwalińska, szykując się na Wimbledon, trenowała na „niemieckim dywanie” w hali należącej do BKT Advantage Bielsko-Biała, ale szybko wyjechała do Londynu, by odciąć się od medialnego szumu. Zabrała ze sobą dwóch trenerów i wszystko, co ma jej zapewnić dobry start. Zapomniała o jednym. Wychwycił to Lech Sidor, autor programu Trzeci Serwis na YouTube. – Przez to może być bolesny kontakt z wimbledońską trawą – przyznaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *