
– Satysfakcji może aż tak nie czuję, bo od początku wiedziałem, że mam rację. Po prostu cieszy mnie to, że sędzia został ukarany za swoje błędy, które były karygodne. Jego decyzje kosztowały mnie bardzo dużo, więc doceniam, że mój wniosek rozstał rozpatrzony właściwie. Niestety nic mi nie cofnie meczu, lecz cieszę się, że sędziego spotkały konsekwencje – mówi w rozmowie z Interią Filip Pieczonka, nasz deblista, który ma szansę dostać się do drabinki Wimbledonu. W sobotę 22-latek leci do Londynu.
