ZEW się budzi 2026: dzień trzeci. Intensywność, na jaką nie byłam gotowa

Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę takie zdanie, ale trzeciego dnia Zewu najbardziej zaskoczył mnie koncert T.Love. Oczywiście, dlaczego, to napiszę dopiero na końcu. A finał w postaci Too Many Zooz to już w ogóle majstersztyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *