
Maję Chwalińską wygrane eliminacje Roland Garros napędziły do finału. Dziś była na dobrej drodze, aby wyrzuć za burtę kwalifikantkę Wimbledonu Mananchayę Sawangkaew, ale w kluczowym momencie drugiego seta, przy piłce meczowej, zaczęła przegrywać z kontuzją. Teraz w historii 23-letniej Tajlandki widzimy poniekąd lustrzane odbicie losów Polki w Paryżu. – Właśnie przedłużam pobyt w hotelu, bo nie spodziewałam się, że wygram – odparła, gdy przywołano jej sceny z Francji. Rywalka wypowiedziała się także bezpośrednio na temat Mai.
