
– Byłam sfrustrowana, bo po raz kolejny wyszłam z dość trudnej sytuacji. Miałam wrażenie, że wypracowałam z dwie-trzy szanse. Wiedziałam, że nieczęsto zwłaszcza na trawie będzie mi łatwo znowu przełamać Mirrę. Czułam, że nie wykorzystałam tego, co sobie wypracowałam – odpowiadała na pytanie korespondenta Interii na Wimbledon Magda Linette, która w meczu pierwszej rundy wpadła na wielką gwiazdę, Mirrę Andriejewą. Pogromczyni Mai Chwalińskiej z Paryża pokonała następną Polkę.
