
– Jeśli chodzi o ładunek emocjonalny, to nie jestem wróżbitką, jakbym zareagowała. Turniej, przed którym najbardziej nie mogłam spać w życiu, to była „250” w Warszawie, a super spałam przed finałami Rolanda – rozbawiła wszystkich Iga Świątek odpowiedzią na pytanie o niedoszły mecz w trzeciej rundzie z legendarną Sereną Williams. Ten fragment jest doskonałą ilustracją tego, jaki luz towarzyszył dzisiaj naszej tenisistce podczas konferencji prasowej po meczu z Karoliną Pliskovą.
