– Ta sytuacja była całkowicie zaskakująca. Towarzyszył mi strach o własne bezpieczeństwo, który zresztą odczuwam do teraz – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Nataliia Fedoriak, obywatelka Ukrainy prowadząca działalność w Poznaniu. Kilka dni temu jej biuro stało się celem najścia mężczyzn, którzy pod pretekstem samozwańczej „kontroli” żądali od kobiety deklaracji w sprawach politycznych i historycznych. Nagranie z zajścia trafiło do sieci, wywołując natychmiastową reakcję organów ścigania.
