
"Look Back" to ekranizacja mangi Tatsukiego Fujimoto, który stworzył m.in. popularną postać Chainsaw Mana – komiksowy pierwowzór doczekał się już zresztą filmowej wersji w postaci animowanego "Look Back" Kiyotaki Oshiyamy z 2024 roku. Hirokazu Koreeda – który ekranizował już wcześniej mangę ("Nasza młodsza siostra" oparta była na serii "Umimachi Diary") – zaprezentował aktorską wersję komiksu Fujimoto na festiwalu w Wenecji, gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem. "Look Back" to opowieść o dwóch zafascynowanych rysowaniem nastolatkach: Koreeda pokazuje, jak ich przyjaźń rozwija się wraz z ich talentem. To film o tym, że życie raz za razem wchodzi w drogę sztuce, a jednak to właśnie sztuka pozwala radzić sobie z życiowymi wybojami.
Ryûsuke Hamaguchi, reżyser "Drive My Car", wraca z kolejnym długim filmem o teatrze i przyjaźni odnajdywanej w nieoczekiwanych miejscach. "Niespodziewane" to opowieść o Marie-Lou (Virginie Efira), dyrektorce paryskiego domu dla seniorów, której życie zmienia się, kiedy spotyka Mari (Tao Okamoto), japońską reżyserkę teatralną. Hamaguchi nie boi się sięgania po najprostsze środki – duża część filmu rozgrywa się podczas spaceru, na którym bohaterki dyskutują o problemach kapitalizmu – ale w tej prostocie jest metoda: jeśli "Niespodziewane" to kino "pretensjonalne", to w możliwie najbardziej bezpretensjonalny sposób. Efekt? Nagroda aktorska dla duetu Efira–Okamoto na tegorocznym festiwalu w Cannes.
Jeśli chcecie obejrzeć jeden z najlepszych filmów tego roku, do tego z polskim aktorem w jednej z głównych ról, to koniecznie musicie się wybrać na WMFF na pokaz polsko-francuskiej koprodukcji "Flesh and Fuel". To wspaniała baśń osadzona w środowisku kierowców ciężarówek, opowiadająca o samotności i przypadkowym spotkaniu, które zmienia się w coś więcej. Jednak życie zawodowe oraz charakter głównego bohatera sprawiają, że uczucie, którego pragnie, może przejechać mu koło nosa. W filmie podziwiamy świetnego Juliana Świeżewskiego i równie dobrego Alexisa Manentiego.
Festiwale filmowe często wiążą się ze stresem wynikającym z konieczności przemieszczania się z jednego kina do drugiego, z obawą, czy zdąży się na seans i czy znajdzie się dobre miejsce. Na szczęście w Warszawie można rozsiąść się spokojnie w kinowym fotelu i spędzić ponad pięć godzin, oglądając imponujące francuskie widowisko historyczne "De Gaulle". Opowieść prezentowana jest w dwóch częściach: "De Gaulle: Ruch Oporu" i "De Gaulle: Droga do wolności". Jak nietrudno się domyślić, jest to nakręcona z rozmachem historia walki Charles'a de Gaulle'a z Niemcami o wolność Francji w czasie II wojny światowej.
Jeśli byliście już na "Obcym" – adaptacji słynnej powieści Alberta Camusa w reżyserii Françoisa Ozona – idźcie też na "Araba". Malek Bensmail osadza akcję w czasie tzw. czarnej dekady, czyli brutalnej wojny domowej, która toczyła się w Algierii w latach 1992-2002. Głównym bohaterem jest Kamel, dziennikarz prowadzący śledztwo w sprawie masakr i zmowy milczenia. W pewnym barze poznaje on Harouna. Mężczyzna twierdzi, że jest bratem niejakiego Moussy – bezimiennego "Araba" zabitego przez Meursaulta. Film można więc traktować jako dopełnienie historii przedstawionej w "Obcym". Twórca konfrontuje w nim tożsamość mieszkańców basenu Morza Śródziemnego z wyobrażeniami na ich temat.
Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy to okazja, by już teraz obejrzeć filmy, które do regularnej dystrybucji wejdą dopiero za kilka miesięcy. Jednym z nich jest tegoroczny zwycięzca Cannes, czyli "Fiord" Cristiana Mungiu. W swojej recenzji Maciej Satora pisał o nim tak: Mungiu wielką wagę przykłada do tego, by jego film nie nabrał kształtu politycznego stanowiska, emocjonalnego głosu w debacie o polaryzacyjnym charakterze. Zamiast tego "Fiord" płynnie osadza się na fundamentach konfliktu wartości: choć sprawa dotyczy rzekomych aktów przemocy domowej, prędko zaczyna wchodzić na terytorium metod wychowawczych. Warto obejrzeć także dla świetnych kreacji Renate Reinsve i Sebastiana Stana.
"Witajcie w Hope" Na Hong-jina, autora mrocznego "Lamentu", zaczyna się jak zagadka, ale szybko przeradza w pełnokrwisty thriller z elementami horroru, science fiction i kina akcji. Mieszkańcy niewielkiego tytułowego Hope próbują ustalić, z czym właściwie mają do czynienia i dlaczego to właśnie ich miejscowość znalazła się na celowniku tego czegoś. W obsadzie znaleźli się m.in. Michael Fassbender i Alicia Vikander, a sam film jest jedną z najbardziej spektakularnych produkcji w historii koreańskiego kina. Na Hong-jin znów nie spieszy się z odpowiedziami, zamiast tego powoli dokręca śrubę i sprawdza, jak długo widz wytrzyma w niepewności.
Co może powiedzieć o dyktatorze człowiek, który przez lata gotował mu obiady? Całkiem sporo – przekonuje "Jak nakarmić dyktatora", dokument inspirowany reportażem Witolda Szabłowskiego, który prowadzi nas za kulisy kuchni największych tyranów. Poznajemy kucharzy Saddama Husajna, Idi Amina, Pol Pota, Augusto Pinocheta i Kim Dzong Ila, a wraz z nimi historie pełne absurdów, strachu, luksusu i zaskakująco przyziemnych szczegółów. Z tej opowieści wyłania się nie tylko portret ludzi stojących na szczycie władzy, ale też pytanie o tych, którzy znaleźli się tuż obok niej – czasem z wyboru, czasem z konieczności. Ich wspomnienia pokazują dyktatorów z zupełnie innej perspektywy – nie jako odległe figury z podręczników historii, lecz ludzi ze słabościami, czasem dziwacznymi przyzwyczajeniami i absurdalnymi kaprysami.
Amerykańscy krytycy rozpływają się nad "Debiutem". Piszą m.in. że to "pełna uroku komedia, która może przynieść Julianne Moore szóstą nominację do Oscara", a także dzieło "błyskotliwe, inteligentne i wyjątkowo zabawne", jak dotąd "najbardziej dojrzały film Jessego Eisenberga". Moore wciela się tu w przytłoczoną codziennością gospodynię domową Monę, która całe dotychczasowe życie poświęciła mężowi i dzieciom. Pewnego dnia bohaterka postanawia zawalczyć o swoje marzenia i wziąć udział w castingu do scenicznego musicalu. W ten sposób trafia w sam środek barwnego i nieco szalonego świata teatru. Praca nad rolą okazuje się dla niej jednocześnie pracą nad samą sobą.
"Przez ścianę" przybywa do Warszawy opromienione wielkim sukcesem na festiwalu w Gdyni. Nagrodzone Złotymi Lwami dzieło Macieja Sobieszczańskiego to jedyna w swoim rodzaju, oparta na faktach historia miłosna z doskonałą rolą Marii Dębskiej. Aktorka wciela się w Wiesławę Pajdak, która w 1947 roku zostaje aresztowana za działalność w podziemiu antykomunistycznym i osadzona w więzieniu na Rakowieckiej. Kilka dni później w celi obok ląduje Jerzy Śmiechowski (Jakub Gierszał). Pewnej nocy skazani rozpoczynają rozmowę przez ścianę za pomocą alfabetu Morse’a. Tak rodzi się uczucie, które już wkrótce zostanie wystawione na kolejne próby.
