Bonnie i Clyde z Vice City. Omawiamy „GTA VI: Pierwsze spojrzenie”

Czy po wszystkich tych awanturach „Grand Theft Auto VI” ma jeszcze przed nami jakiekolwiek tajemnice? Opublikowane wczoraj „Szersze spojrzenie„, czyli szumnie zapowiadana prezentacja gry na Netflixie, obrazuje pewien paradoks: im więcej o niej wiemy, tym – niejako wykładniczo – jeszcze więcej pozostaje do zgłębienia.

Oto sytuacja bez jakiegokolwiek precedensu. Mieliśmy mniejszy wyciek. Potem wyciek większy. A teraz Rockstar pokazuje swoją grę za pośrednictwem największego serwisu streamingowego, na wyłączność. Efekt jest może i konfundujący, ale buduje, zgodnie z marketingowym założeniem, nieprawdopodobny hype. Dość powiedzieć, że chętni na moment zapchali Netflixa, który chwilkę krztusił się, zanim zapewnił widzom gładki dostęp.   

Ale cofnijmy się na moment do roku 2022. Wtedy to użytkownik posługujący się pseudonimem teapotuberhacker opublikował w sieci kilkadziesiąt nagrań z wczesnej wersji gry, łącznie niemalże godzinę rozgrywki. Rockstar potwierdziło autentyczność materiałów obejmujących fragmenty misji, strzelaniny, jazdę po współczesnym Vice City i rozmowy między bohaterami, których imiona ujawniono: Jason Duval i Lucia Caminos.

Wyciek ten nie pokazał gotowego produktu, tylko materiały robocze, ale, co ważniejsze z medialnej perspektywy, rozpoczął także rozważania na temat rozwiązań, które trafią do finalnej wersji gry oraz tych, które zostaną przez developerów porzucone.

Na tym jednak nie koniec. W kolejnych latach pojawiały się mniej lub bardziej wiarygodne przecieki, aż w sierpniu tego roku zalała nas nagle fala tsunami. Osoba (tudzież osoby) legitymująca się nickiem CyberLeek rozpoczęła etapową publikację gameplayu nadchodzącej gry, odkrywając spore połacie wirtualnego świata i ujawniając dostępne mechaniki, twierdząc przy tym, że posiada działający build gry. Wydawca gry, Take-Two, nie dość, że zaczął usuwać opublikowane materiały, to w kolejnym kroku wystąpił do sądu o przekazanie przez Microsoft i Discord stosownych danych, które mają pomóc w ustaleniu tożsamości człowieka stojącej za wyciekiem. Sam CyberLeek akcję namaścił na protest przeciwko polityce wydawniczej giganta, wystosowując szereg postulatów, ale prędko ten romantyczny zryw ustąpił miejsca promocji kryptowaluty wypuszczonej przez hakera. Ale fakt faktem, że Rockstarem, który planował odpalenie promocyjnej machiny zaledwie parę dni później, musiało zachwiać. Czy zostały im więc jakiekolwiek asy?

Wyemitowane na Netflix, dostępne już na kanale YouTube’owym Rockstara i w tej chwili dobijające zapewne do paru milionów wyświetleń, „Grand Theft Auto VI: Szersze spojrzenie” to dwadzieścia sześć minut materiału prosto z gry, zarejestrowanego na bazowym PlayStation 5. Nie jest to jednak klasyczna prezentacja gameplayu z narracją z offu i wyliczaniem dostępnych funkcji, bynajmniej, to raczej krótkometrażowy film promocyjny, który miał uchwycić ducha i atmosferę czekającej na nas rozgrywki.

Jasona i Lucię znamy już z ujawnionych wcześniej materiałów: ona wyszła z wiezienia, on ma za sobą wojsko i harówkę dla miejscowego dilera. Oboje funkcjonują gdzieś na marginesie przestępczego życia, to płotki czekające na swój wielki dzień. Pozornie prosty skok ma popchnąć oboje ku większej intrydze, która da im szansę na spełnienie marzeń, ale i ściągnie na łeb kłopoty. Fakt, że Jason i Lucia są kochankami, odbije się i na fabule, i na samej konstrukcji rozgrywki, bo Rockstar buduje opowieść o dwójce nieustannie towarzyszących sobie ludzi, co przekłada się na podstawowe mechaniki. Kiedy więc wykonują zadanie wspólnie, przełączenie między postaciami odbywa się błyskawicznie i, na przykład, zza kierownicy przeskakujemy na tylne siedzenie z karabinem w ręce.

Akcja gry osadzona jest w fikcyjnej Leonidzie, odpowiedniku Florydy, której centrum pozostaje znane nam już z gry „Vice City” z 2002 roku. Stolica stanu faktycznie wygląda imponująco, ale „Szersze spojrzenie” pokazuje również okoliczne miejscowości i różnorodne biomy, istny ekosystem, którego rzeczona metropolia jest jedynie elementem składowym. Okna oszklonych wieżowców wychodzą na mokradła, mamy wyspiarskie osiedla, autostrady i prowincję, a akweny wodne przestały być granicami wyznaczającymi teren gry. Można bowiem pływać, nurkować, korzystać z łodzi i skuterów wodnych.

Ale to nie ogromne rozmiary mapy mają być jej wyróżnikiem, tylko mnogość przyszykowanych na niej atrakcji. Słowem, otwarty świat nie będzie jedynie efektownym tłem, cieszącą oko scenografią, tylko miejscem, w którego każdym zakątku toczy się „prawdziwe życie”. Czyli da się rekreacyjnie śmigać na motocyklach, uprawiać rozmaite sporty, zrobić sobie tatuaż, podnosić ciężary, budując sylwetkę (tak, powraca ta ukochana funkcja), codziennie zajadać się chipsami i hamburgerami, oglądać telewizję, a nawet samodzielnie wybrać z lodówki ulubione piwo. Wypatrzyć można (mimo dość oszczędnego HUD-u) system honoru lub reputacji, przywodzący na myśl ten z „Red Dead Redemption„, ale na razie trudno orzec, jak będzie on wpływał na prowadzoną rozgrywkę.

Obiecującą zmianą ma być przemodelowanie schematu działania policji. Poprzednio był on łopatologicznie prosty: popełniasz przestępstwo, dostajesz kolejne gwiazdki, ściga cię pół miasta, a ty próbujesz nawiać. Teraz gliniarze mają korzystać z informacji na temat wyglądu podejrzanego i auta, jakim się porusza, dlatego zobaczyliśmy, jak Lucia po opuszczeniu samochodu podpala go koktajlem Mołotowa. Jeśli faktycznie system ten wypali zgodnie z zamierzeniami, może to być kluczowa dla serii zmiana. Zwłaszcza że przedstawione w „Szerszym spojrzeniu” pościgi to istna hollywoodzka kaskaderka. 

Znacznie bardziej organiczny ma być też system popełniania przestępstw. W materiale zobaczyliśmy możliwość okradania lokali oraz rozbudowane sposoby kradzieży aut i wiele wskazuje na to, że nie będą to aktywności powiązane ściśle z misjami, ale pozwolą nam właściwie na generowanie własnych, pobocznych narracji opierających się na wyborze tego, co aktualnie chcemy zrobić. Pytanie tylko, czy wszystkie te systemy będą ze sobą płynnie współpracować. Odpowiedź poznamy dopiero po listopadowej premierze.

Fabułę pokleimy także za te trzy długie miesiące, bo dotychczasowe informacje na temat Jasona i Lucii są, mimo wszystko, cokolwiek skąpe. Internet co prawda od lat produkuje kolejne domysły i teorie, ale twardych danych mamy na tę chwilę zaskakująco niewiele, a i „Szersze spojrzenie” opierało się przede wszystkim na wywołaniu u widza pewnych emocji, nie na opowiedzeniu historii. Prezentacja przypominała szybką przebieżkę po kilku sezonach serialu sensacyjnego, był tam i nalot skorumpowanych gliniarzy na narkotykową dziuplę, i repetowanie strzelby jednorącz, i prawie dosłowny cytat z „Pulp Fiction„. Jednocześnie wszystko, mimo oczywistego przerysowania, utrzymane było w poważniejszym niż do tej pory tonie, z bardziej realistyczną fizyką i mniejszym naciskiem na satyrę popkultury i amerykańskiego stylu życia. Jak faktycznie będzie, zobaczymy, ale wiemy przynajmniej najważniejsze: można głaskać pieski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *