
Jak radzi sobie współczesne kino niezależne? Według Brada Pitta: przynajmniej tak dobrze, jak w złotych latach 90. Takiego właśnie porównania użył gwiazdor w trakcie konferencji prasowej na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastian. Właśnie tam ma bowiem swoją premierę film „W sercu dziczy” Davida Ayera, w którym Pitt dzieli ekran z owczarkiem niemieckim.
Brad Pitt chwali współczesne kino niezależne. Co powiedział?
Pytanie o kondycję współczesnego kina niezależnego, które trafiło do Pitta, nie wzięło się z kosmosu. Aktor ma przecież na nie bezpośredni wpływ za pośrednictwem swojej firmy produkcyjnej Plan B. W ostatnich latach studio odpowiadało za produkcję takich dzieł jak „Miłość, śmierć i dojrzewanie w Camp Miasma„, „Głos Hind Rajab„ czy „Mickey 17„. Wszystkie trzy miały swoje premiery na najważniejszych europejskich festiwalach. Z tego też względu Pitt naturalnie postanowił więc dowartościować kondycję współczesnego niezależnego kina, mówiąc:
Myślę, że obecny układ bardzo sprzyja produkcjom niezależnym, i to w naprawdę świetny sposób, ponieważ trafiają one do szerszej widowni. Wydaje się, że ta branża jest dziś równie mocna jak w latach 90. – przyznał aktor, po czym zapytał o zdanie siedzącego obok Davida Ayera, reżysera „W sercu dziczy„.
Uważam, że pojawiły się nowe ścieżki odkrywania talentów, nowi autorzy kina. Mamy ludzi przychodzących z YouTube’a czy internetu. Teraz obserwujemy – jak wierzę – początek ich rozkwitu, gdy znajdujemy twórców w tej przestrzeni, a potem ci młodzi ludzie wkraczają do branży. Mają zupełnie inny gust, wychowali się na innych mediach niż my. Jestem więc bardzo podekscytowany przyszłością, nadchodzącymi możliwościami i historiami, które zostaną opowiedziane – skwitował Ayer.
W trakcie konferencji aktor odpowiadał rzecz jasna na więcej pytań z przeróżnych porządków: od ekranowej relacji z owczarkiem niemieckim, po swoje podejście do platform streamingowych. Pitt miał też czas opowiedzieć o swoim spojrzeniu na finansowe realia współczesnej branży, zarówno jako aktor, jak i producent. Stwierdził, że dzisiaj najciężej jest realizować „kino środka”, usytuowane między wielkimi blockbusterami a kameralnymi projektami niezależnymi.
Problem polega na tym, że filmy stały się bardzo drogie. Zawsze o tym rozmawiamy. Bardzo duże, wysokobudżetowe hity zawsze były w stanie się zwrócić, ale te bardziej niezależne, ze średniej półki – powiedzmy od 30-40 do 60 milionów dolarów – mają ogromny problem z powstaniem. Także takie filmy jak nasz, ponieważ wytwórniom bardzo trudno jest odzyskać budżet ze średniej półki… Mam nadzieję, że te produkcje nadal będą miały duże wsparcie, bo w takich zazwyczaj ląduję najczęściej. W tym środkowym przedziale – zażartował aktor.
Przypomnijmy, że „W sercu dziczy„, które trafi do polskich kin już jutro, to historia byłego oficera sił specjalnych Jamesa Belmonta (Brad Pitt) i jego psa o imieniu Odin. W filmie wspólnie walczą o przetrwanie po katastrofie samolotu w samym sercu bezlitosnej dziczy na Alasce. Zwiastun tej produkcji możecie zobaczyć poniżej:
