
Choć Antoni Kowalski i Hossein Vafaei występowali trzy miesiące temu w Crucible Theatre, w finałowej fazie mistrzostw świata, to ich pozycja w światowym rankingu jest zupełnie inna. Bukmacherzy nie mieli też wątpliwości, kto jest faworytem – postawienie na Polaka wiązało się z okazałą wygraną. Tymczasem 22-latek z Zielonej Góry zaczął spotkanie sensacyjnie, prowadził 3:0 po trzech brejkach notowanych. A później 4:1, grali zaś w formule do pięciu wygranych. Ostatecznie zdecydował dziewiąty frejm, do którego dojść nie musiało. Dlaczego? Oto szczegóły.
