„Byłoby mi wstyd”. Tłumaczka „Odysei” krytykuje film Nolana

Emily Wilson to jedna z najbardziej znanych obecnie specjalistek od Homera. Jej współczesne tłumaczenie „Odysei” było wspominane przez Christophera Nolana jako jedno ze źródeł, na których opierał się pracując nad swoim filmem. Teraz Wilson postanowiła podzielić się swoimi wrażeniami pod obejrzeniu filmu. I delikatnie mówiąc nie jest pod wrażeniem.

Co o „Odysei” Nolana myśli tłumaczka eposu Homera

Emily Wilson wraz z rodziną obejrzała film Nolana i w obszernym tekście opisała swoje doświadczenia. Chwali Odyseję za wartość czysto rozrywkową, porównując ją do spektaklu sztucznych ogni w Dniu Niepodległości. Pochwala też zmiany artystyczne, które sprawiają, że całość jest przystępna dla współczesnego widza.

Niemniej jednak sama opowieść jest według niej ledwie bladym echem tego, co stworzył Homer.

Kosztujący 250 milionów dolarów film akcji Christophera Nolana, będący ekranizacją starożytnego greckiego poematu Homera, to świetny sposób, by na kilka godzin schronić się przed wysokimi temperaturami – mówi Wilson.

Wilson bardzo krytycznie odnosi się do prezentacji samego Odyseusza w filmie.

Przedstawienie Odyseusza jako niechętnego wodza wojennego całkowicie podważa wiarygodność świata przedstawionego w filmie. Nie pokazano nam, że wojna czy zabijanie są czymś złym, a jedynie to, że dobrzy ludzie czasem źle się z tym czują. To zupełnie inna teza. (…) Trojanie zostają odczłowieczeni przez maski; nie znamy żadnego z nich z imienia ani z twarzy. Ręce Odyseusza i Telemacha splamione są krwią wyłącznie w najbardziej „sprawiedliwych”, rodem z gier komputerowych, scenach zabijania, a śmierć ich ofiar – czy to Trojan, olbrzymów, zalotników czy niewolników – nie budzi w nas ani współczucia, ani grozy. Podczas złupienia Troi – które to właśnie Odyseusz miał rzekomo zaplanować – stoi on oszołomiony i przerażony, jakby nigdy wcześniej nie widział masakry.

Niewiele lepiej zdaniem Wilson Nolan poradził sobie z pokazaniem Penelopy:

Twarz Anne Hathaway jest jak zawsze niezwykle ekspresyjna, a sama aktorka wygląda pięknie i tajemniczo. Scenariusz nie daje jej jednak nic do zagrania poza tęsknotą za granym przez Matta Damona Odyseuszem – i to z niewiadomych powodów. (…) Podczas swojej wędrówki Odyseusz kurczowo trzyma przy sobie małą figurkę mającą ją symbolizować. Prawdziwa Penelopa okazuje się jednak niewiele bardziej interesująca od tej miniaturowej podobizny.

Wilson nie ma też zbyt wiele dobrego do powiedzenia na temat decyzji obsadowych:

Obsada dobrana bez względu na rasę aktorów była, co nieuniknione, krytykowana przez niektóre środowiska. Nie ma jednak w niej nic szczególnie postępowego. Większość niebiałych aktorów wciela się w wariacje na temat stereotypowej postaci „czarnego najlepszego przyjaciela”, którego jedyną funkcją w fabule jest wspieranie białego protagonisty. Podwójna rola Lupity Nyong’o jako Heleny i Klitajmestry jest skrajnie niedopracowana. Aktorka dostaje zaledwie kilka minut czasu ekranowego, by odegrać serię krótkich scen przedstawiających kobiety wyłącznie jako ofiary: oburzoną, pogrążoną w żałobie matkę, maltretowaną żonę i skruszoną cudzołożnicę.

To tylko kilka z listy zarzutów Emily Wilson pod adresem Nolana i jego filmu. Badaczka Homera podsumowuje to wszystko okrutnym stwierdzeniem, że gdyby to ona napisała na podstawie Homera taki scenariusz Odysei, to byłoby jej wstyd.

Zwiastun filmu „Odyseja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *