Nikt nie sięga po dźwignię po to, żeby przegrać – każdy liczy, że dzięki niej uda mu się szybciej wygrać. A na rynku, jak w życiu, co nagle to po diable. Mój siostrzeniec potrzebował trzech transakcji, by pokonać drogę od przekonania o własnym geniuszu do finansowego nokautu. Dziś omawiamy jego przypadek, zderzamy rynkowe mrzonki ze statystyką i wraz z prof. Aleksandrem Mercikiem pokazujemy, dlaczego wysoka dźwignia w rękach amatora to maszynka do niszczenia majątku.
