Fręch goniła od 0:4. Padła komenda ucieczki z kortu. Koncert po powrocie

Chyba każdy kibic tenisa w Polsce wie, że Iga Świątek nigdy nie wygrała meczu z Jeleną Ostapenko, choć rywalizował z nią sześć razy, także w swoich ulubionych miejscach. Magdalena Fręch też miała taką rywalkę – niby klasyfikowaną w podobnej strefie, ale za to będącą jej zmorą. To Ann Li – Amerykanka, która zresztą w tym roku w Madrycie ograła nawet Świątek. Z Fręch miała bilans 5:0, w pierwszej rundzie WTA 500 w Waszyngtonie szybko odskoczyła na 4:0. I wtedy Łodzianka rozpoczęła swoją pogoń, którą przerwał komunikat o… możliwym tornadzie. Gdy wróciła na kort, wszystko się odmieniło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *