
Tegoroczne mistrzostwa świata są dla mnie już siódmym wielkim turniejem relacjonowanym z miejsca zdarzeń, ale właśnie tyle musiałem czekać, by przeżyć jedno z najlepszych popołudni, jakie podczas takiej pracy mnie spotkało. Do meksykańskiej restauracji wszedłem niepewnym krokiem. Wyszedłem w meksykańskiej koszulce, śpiewając pod nosem jakąś hiszpańską piosenkę, której słów nawet nie rozumiałem.
