Goal Morning, Polsko #2. Zmienili mi narodowość. Ale to było piękne

Tegoroczne mistrzostwa świata są dla mnie już siódmym wielkim turniejem relacjonowanym z miejsca zdarzeń, ale właśnie tyle musiałem czekać, by przeżyć jedno z najlepszych popołudni, jakie podczas takiej pracy mnie spotkało. Do meksykańskiej restauracji wszedłem niepewnym krokiem. Wyszedłem w meksykańskiej koszulce, śpiewając pod nosem jakąś hiszpańską piosenkę, której słów nawet nie rozumiałem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *