
Iga Świątek wyciągnęła wczoraj asa z rękawa, niespodziewanie (bo wbrew oficjalnej rozpisce) decydując się na część wspólnego treningu z Mają Chwalińską. Leworęczna Polka, grająca slajsy, idealnie imitowała to, co dzisiaj na korcie centralnym Philippe’a Chatriera czekało gwiazdę polskiego tenisa w starciu z Sarą Bejlek. Tym bardziej, że Czeszka pozostawała dla niej czystą kartą, bo mierzyły się po raz pierwszy. I niewątpliwie polskie objawienie Rolanda Garrosa może mieć satysfakcję, a Iga otrzymała masę wartościowego materiału do analizy. Tu już zaczęły się schody.
