
Zdradzam sekret, że ostatni dzień od strony backstage’u to już jest taki moment, kiedy z jednej strony wydaje nam się, że po prostu od zawsze mieszkamy na tym festiwalu, z drugiej trochę czekamy, aż się skończy i będziemy mogli się wyspać, a z trzeciej jeszcze jest żal, że kończą się te piękne kolonie. Bo z Jarocina zawsze wyjeżdża się z łezką w oku.
