
– Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie. Byłem strasznie roztrzęsiony, dygotałem cały, nie mogłem wykręcić numeru 112 – relacjonuje w rozmowie z „Faktem” Sławomir K., kierowca z Sosnowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę. W chwili wypadku nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że to znany poseł Lewicy. – Chyba stuknąłem faceta – miała usłyszeć po telefonie do męża żona mężczyzny.
