Morgan Freeman przyznaje, że odpowiednie wynagrodzenie pozwala przymknąć oko na wady scenariusza

Morgan Freeman nie ukrywa, że przy wyborze filmowych ról liczy się nie tylko jakość scenariusza. W rozmowie z „The New York Times” uznany aktor przyznał, że odpowiednio wysokie wynagrodzenie potrafi zrekompensować nawet słabszy materiał.

Freeman szczerze o swoim podejściu do wyboru ról

Freeman stwierdził: Jeśli ktoś oferuje ci pracę, oczywiście dobrze, gdy idzie za tym świetny scenariusz, ale w rzeczywistości w grę wchodzi kilka czynników. Najważniejsze jest to, ile ci zapłacą. Jeśli wynagrodzenie jest wystarczająco wysokie, można przymknąć oko na pewne niedociągnięcia scenariusza.

Jednocześnie zaznaczył, że aktorzy mają czasem możliwość zgłaszania uwag do tekstu i sugerowania zmian. Jak dodał, zdarza się, że problematyczne elementy scenariusza zostają później poprawione.

Freeman (który na początku czerwca skończył 89 lat) zapewnił również, że nie zamierza kończyć kariery. Przyznał, że dopóki zdrowie mu na to pozwala i wciąż otrzymuje propozycje, będzie pracował. Mam podejście jak Clint Eastwood: nie wpuszczaj do siebie starości. Trzeba pracować. Jeśli jesteś w stanie wstać z łóżka i się nie przewrócisz, pozostaje tylko być wdzięcznym i iść dalej. Będę grał tak długo, jak długo ktoś będzie chciał mnie obsadzić.

To nie pierwszy raz, gdy Freeman wypowiada się w podobnym tonie. W ubiegłym roku w wywiadzie dla „The Guardian” również podkreślał, że nie planuje emerytury, a każda nowa oferta sprawia, że szybko wraca do myślenia o kolejnym projekcie. Ostatnio widzieliśmy go m.in. w „Iluzji 3„.

„Iluzja 3” – zwiastun

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *