
Nie walczcie ze strachem. Splat!FilmFest nadciąga i rozlewa grozę po całej Polsce!
Są tacy, którzy co roku spędzają Halloween w ciemnej sali kinowej, z zapartym tchem, przyspieszonym pulsem i oczami utkwionymi w ekranie. Być może znacie ich osobiście. Być może słyszeliście od nich o Splat!FilmFest, festiwalu, na którym strach jest największą przyjemnością. A jeśli jeszcze nie mieliście okazji się o tym przekonać, tegoroczna edycja jest idealnym momentem, żeby dołączyć do tego grona.
Splat!FilmFest powraca po raz dwunasty i będzie większy niż kiedykolwiek. W programie znalazło się blisko 100 filmów z całego świata: od bezlitosnych horrorów i trzymających w napięciu thrillerów, przez szalone czarne komedie, aż po kino tak osobliwe, że trudno znaleźć dla niego odpowiednią kategorię. Są tu filmy nagradzane na najważniejszych festiwalach, produkcje, których próżno szukać w regularnej dystrybucji, i prawdziwe filmowe osobliwości. Jedne przerażają, inne szokują, jeszcze inne wprawiają w osłupienie. Wszystkie udowadniają, że kino gatunkowe nie zna granic.
Bo choć Splat!FilmFest od ponad dekady specjalizuje się w straszeniu widzów, sam strach nigdy nie był tu celem. Chodzi o emocje, których trudno doświadczyć gdziekolwiek indziej. O filmy, które potrafią dotknąć naszych najgłębszych lęków, przekroczyć granice wyobraźni, a czasem po prostu dostarczyć tak obłędnej rozrywki, że trudno uwierzyć w to, co dzieje się na ekranie.
A czego wy boicie się najbardziej?
Ciemnego lasu, w którym nikt nie usłyszy waszego krzyku? Australijskie „Martwe oczy„ zabiorą was w podróż, po której długo nie będziecie chcieli gasić światła. Nakręcony z perspektywy pierwszej osoby horror sprawia, że koszmar głównego bohatera staje się niemal fizycznym doświadczeniem widza. Jeśli bardziej niż mroczne lasy przeraża was nieuchronność starzenia się, kazachskie „Ürei„ zadba o to, żebyście z niepokoju wbili paznokcie w kinowy fotel.
Macierzyństwo też potrafi być przerażające. Przekonają was o tym turecki horror „Dziennik matki potwora„ i nowozelandzka komedia „Mamo, jestem w ciąży z kosmitą„. Oba filmy udowadniają, że rodzicielstwo może przybrać naprawdę koszmarny obrót.
Niepokoi was radykalizm polityczny? Wyreżyserowany przez lidera Wu-Tang Clan RZA i wyprodukowany przez Quentina Tarantino thriller „Łyżka czekolady„ pokaże, że macie ku temu powody. Obawiacie się, że sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli? „Deepfake„, z Seanem Gunnem w jednej z głównych ról, skutecznie podsyci te obawy.
A może od zawsze podejrzliwie patrzyliście na niewinne z pozoru kukiełki? W „Pinokio: Rozpętanie„ drewniany chłopiec zrobi dosłownie wszystko, żeby stać się prawdziwym człowiekiem. Nawet jeśli będzie to wymagało pozyskiwania ludzkich części ciała w wyjątkowo krwawy sposób.
Ci, którzy najbardziej boją się samotności, powinni przygotować się na spotkanie z „Bagworm„ – filmem równie obrzydliwym, co dziwnie pięknym. Z kolei polski horror folkowy „ÒPI„ sprawi, że już nigdy nie spojrzycie tak samo na rodzinne relacje, a być może nawet na własną meblościankę.
Splat!FilmFest ma film na niemal każdy lęk. Od dwunastu lat regularnie wyciąga na światło dzienne to, czego wolelibyśmy nie oglądać, i udowadnia, że strach może nie tylko paraliżować, ale też fascynować, bawić i łączyć ludzi.
Bo na Splat!FilmFest nie chodzi wyłącznie o filmy. Chodzi również o przeżywanie ich razem. O salę pełną ludzi, którzy w tej samej chwili krzyczą z przerażenia, wybuchają śmiechem albo w osłupieniu próbują zrozumieć, co właśnie zobaczyli. O atmosferę, której nie da się odtworzyć, oglądając horror w domu na streamingu. Tutaj nawet najbardziej makabryczny film może być początkiem fantastycznego wieczoru.
Od 22 do 31 października warszawska Kinoteka ponownie zamieni się w polską stolicę horroru. Przez dziesięć dni krzyki dobiegające z sal kinowych nikogo nie będą dziwić, a widok roześmianych widzów dyskutujących z przejęciem o najbardziej szalonych i makabrycznych scenach stanie się codziennością.
Ale Splat!FilmFest to także wyjątkowa okazja, żeby spotkać ludzi, którzy od lat tworzą historię kina gatunkowego.
W tym roku festiwal świętuje 100. rocznicę urodzin Studnia i wahadło„ z legendarnym Vincentem Price’em, który do dziś potrafi przyprawić o dreszcze.
Nie zabraknie też innych legend. Festiwal pokaże słynny slasher „Moja krwawa walentynka„, a po seansie z publicznością spotka się jego reżyser, George Mihalka. Do Warszawy przyjadą również twórcy filmów „Zapomniane miejsce„, „Grzesznicy nie zaznają spokoju„, „Krwawy bufet„ i wielu innych produkcji. Łącznie w tegorocznej edycji weźmie udział blisko 60 filmowców z całego świata. Będzie więc okazja nie tylko zobaczyć ich filmy, lecz także zajrzeć za kulisy ich powstawania, posłuchać niezwykłych historii i zadać pytania, które od dawna nie dają wam spokoju.
A jeśli nie mieszkacie w Warszawie, nie myślcie, że strach was ominie.
W tym roku Splat!FilmFest rusza na podbój całej Polski. W ramach Splat!FilmFest On Tour wybrane filmy trafią do kin w dziewięciu innych miastach: Białymstoku, Bydgoszczy, Gdyni, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu. Festiwalowa groza przekroczy więc granice stolicy, docierając do widzów, którzy dotąd mogli tylko słuchać opowieści o tym, co dzieje się podczas Splat!FilmFest.
Jeśli zatem planowaliście spędzić Halloween na kanapie, przeglądając bez końca katalogi serwisów streamingowych, może w tym roku warto zrobić coś innego?
Przyjść do kina. Usiąść w ciemności. Dać się zaskoczyć, zaszokować, rozśmieszyć albo porządnie przestraszyć.
Nie ma lepszego miejsca na Halloween niż ciemna sala kinowa i atmosfera Splat!FilmFest. Bo na tym festiwalu strach jest prawdziwy, ale zabawa jeszcze lepsza.
Przekonajcie się sami!
Więcej informacji i pełny program: splatfilmfest.com
