
Można żałować, że kontuzja uniemożliwiła start w Białymstoku Oliwerowi Wdowikowi, bo wówczas w finale setki mielibyśmy starcie naszych gigantów. A tak Dominik Kopeć był zdecydowanym faworytem do złota, choć sam później mówił, że to dla niego… trening do najważniejszego biegu w sezonie. Czyli półfinału mistrzostw Europy w Birmingham. Ewentualne złoto w finale byłoby jego ósmym w karierze, pozwalało się zrównać w tym względzie z rekordzistą Polski – Marianem Woroninem. I tak się właśnie stało.
