
Elina Switolina miała w środę pecha, że jej spotkanie z Jeleną Rybakiną odbyło się w sesji wieczornej, a nie dziennej. A zarazem i szczęście, że jako pierwsze, bo panowie kończyli grę już po drugiej w nocy. Szczęśliwa, ale i zmęczona Ukrainka już grubo po godz. 23 pojawiła się na spotkaniu z mediami. A właściwie tylko z przedstawicielką WTA i red. Mateuszem Stańczykiem z Interii. Już wiedziała, że przyjdzie jej po raz siódmy zagrać z Polką, spodziewa się „wielkiej batalii”. I dodała coś więcej, co od razu pokazuje skalę trudności, jaka ją czeka.
