
– W Bytomiu doszło do sytuacji, że ci wyborcy, którzy poszli i zagłosowali za tym, żeby Rada Miejska została, przesądzili o tym, że ona musiała odejść. To jest absurdalny system. Wyborca idzie do wyborów, głosuje za opcją „A”, w rezultacie dostaje opcję „B”, której by nie dostał, gdyby został w domu. To nie jest wymysł Aleksandra Miszalskiego czy jego strategów. To jest po prostu idiotyzm ustawodawców, którzy nie przekalkulowali tak prostej rzeczy – mówi Interii prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
