
We współczesnym kinie rozrywkowym wielu aktorów szczyci się faktem, że na planie dawali sobie radę bez wsparcia dublujących ich kaskaderów. W wywiadach podkreślają później z dumą, że sceny walki czy sensacyjne akrobacje wykonywali samodzielnie. Niedawna wypowiedź Sylvestra Stallone’a może posłużyć im jednak za ostrzegawczy głos rozsądku – ekranowy Rocky Balboa wyznał, że z uwagi na dzisiejsze problemy zdrowotne żałuje swojej zawziętości z czasów młodości, przez którą nie chciał korzystać z pomocy profesjonalnych kaskaderów.
Dlaczego Sylvester Stallone żałuje decyzji z przeszłości?
Wyznanie Stallone’a padło na antenie stacji Fox News Digital. W rozmowie z dziennikarzem wskazał, że jego płynący z występów w kinie akcji wizerunek mięśniaka ma też mroczniejszą stronę. Są nią problemy zdrowotne, z którymi aktor borykał się i boryka do dziś. Winą za nie obarcza swoją zawziętość w samodzielnym wykonywaniu fizycznych scen walk i akrobacji. Przysłużyły się one jego legendzie i hollywoodzkiej pozycji, ale, jak zaznacza aktor, nie zdrowiu, dlatego po latach żałuje swojego podejścia.
Mógłbym dosłownie przez pół godziny wymieniać wszystkie swoje urazy. I nie chodzi o jakieś drobnostki — mówię o pełnych 30 minutach wymieniania ich jedna po drugiej, bo one się po prostu skumulowały. Byłem ranny mnóstwo razy, ale po „Niezniszczalnych” skończyło się na dziewięciu operacjach kręgosłupa i trzech usztywnieniach odcinka szyjnego. Rozwalone oba barki, problemy z oczami, wszczepione soczewki… to była czysta rzeź – wyznał aktor.
Stallone zaznaczył, że po całych dekadach fizycznej pracy aktorskiej nigdy nie wrócił już do dawnej formy, bo część kontuzji ma swoje reperkusje do dziś. Dlatego po latach aktor żałuje, że nie pozwolił pracować nad tymi scenami profesjonalnym kaskaderom, którzy lepiej od niego wiedzieli, jak zadbać o zdrowie w trakcie kręcenia najtrudniejszych, fizycznych akrobacji.
Pozwól innym wykonywać ich pracę. Nie bądź szpanerem czy, jak tam się na to mówi, pozerem. Wiem, że wielu myśli o samodzielnym robieniu scen kaskaderskich… ale nie róbcie tego. Po prostu nie. Zostawcie to profesjonalistom.
Grawitacji nie oszukasz — kiedy uderzasz o ziemię, przegrywasz, a konsekwencje wrócą po latach. Zapytajcie któregokolwiek gracza futbolu amerykańskiego. Ludzie pytają mnie: „A nie jesteś z tego dumny?”. Nie. Uważam, że byłem idiotą, robiąc to. Mam być dumny z tego, że połamałem się na kawałki? No błagam, dajcie spokój – dodał aktor.
