
Cała Korea Południowa żyje filmem „Amsalja(deul)” (The Assassin(s)). Obraz, który trafił do kin 23 września, wywołał dramatyczną debatę publiczną, której tematem są granice wolności twórczej.
„Nigdy więcej takiego filmu”
„Amsalja(deul)” to opowieść o kulisach zamachu na prezydenta Parka Chung-hee, w którym zginęła jego żona Yuk Young-soo. Głównymi bohaterami są dziennikarze próbujący dociec, kto stał za zamachem. Obraz porównywany jest do amerykańskiego „JFK„. Jego twórcy zrezygnowali z prezentacji oficjalnej wersji wydarzeń, zgodnie z którą za zamachem stała Korea Północna. Zamiast tego w filmie nie wskazano jednoznacznie pomysłodawcy, jednak stawiane pytania rzucają cień podejrzeń na samego Parka Chung-hee lub jego rząd.
Konserwatywni politycy i ich zwolennicy są wściekli. Na policję zgłosiły się już osoby domagające się wszczęcia śledztwa w sprawie o zniesławienie. Niektórzy politycy chcą, by sprawą zajął się parlament i doprowadził do ustanowienia przepisów, które zabronią w przyszłości kręcenia podobnych filmów. Z kolei osoby związane z filmem otrzymują groźby i są nagabywane.
Twórcy wydali oświadczenie, w którym stawiają sprawę jasno:
Nigdzie w filmie nie wskazano konkretnej osoby jako odpowiedzialnej za ten incydent, a przedstawione w filmie hipotezy i dramatyczne scenariusze nie są prezentowane jako fakty historyczne.
W obronie filmu stanęła też Koreańska Gildia Reżyserów, stwierdzając: To, z czym mamy teraz do czynienia, nie jest krytyką ani potępieniem filmu, lecz atakami na konkretne osoby – atakami, które przekroczyły granicę.
Tymczasem w kinach „Amsalja(deul)” przyciąga tłumy. W ciągu dziesięciu dni sprzedano już ponad 2 miliony biletów, co przekłada się na wpływy w wysokości 16,3 mln dolarów. Obraz jest oczywiście numerem jeden lokalnego box office’u.
