
Ewolucja brzmienia Chivasa od wydanego w 2022 roku „młodego say10” jest spora, ale nie gwałtowna. Ciężko jest mi dalej nazywać go raperem, gdy po „przejściowym” krążku „Deathcore”, wreszcie dostajemy album, który w pełni wpisałby się w nową falę metalcore’u. – „DWADZIEŚCIASIEDEM.”. Ale właściwie czego innego mogliśmy się spodziewać po Chivasie?
