
Fantastyczne występy zeszłej jesieni sprawiły, że Jelena Rybakina w ostatniej chwili wskoczyła do WTA Finals, wygrała w Rijadzie, później w Melbourne. I wpisała się do gry o tron, czyli pozycję numer jeden na świecie. W Paryżu miała już wszystko w swoich rękach, zdobycie tytułu gwarantowało jej rolę liderki, bez względu na wynik Aryny Sabalenki. Tymczasem już w drugiej rundzie Kazaszka sensacyjnie przegrała z Julią Starodubcewą. I nie tylko Sabalenka może już spaść spokojnie, ale też… cieszyć się może wkrótce Iga Świątek. Polka ma szansę wrócić na pozycję numer dwa na świecie. Ale po spełnieniu jednego warunku.
