
W kinach od piątku można oglądać najnowszy film Ridleya Scotta „Gwiazdozbiór Psa„, będący adaptacją powieści Petera Hellera. Przypomnijmy, że reżyser, który w tym roku skończy 89 lat, ani myśli zwalniać tempa – niedawno zapowiedział między innymi kontynuację „Obcego: Przymierza„, pokazując, że wciąż jest gotowy na kolejne filmowe wyzwania.
Tym razem Scott zabiera widzów do postapokaliptycznego świata, w którym Jacob Elordi, Josh Brolin, Guy Pearce i Margaret Qualley mierzą się z rzeczywistością po katastrofie. Czy twórcy „Gladiatora” udało się przełożyć kameralną, pełną napięcia historię Hellera na język dużego ekranu i stworzyć kolejną mocną pozycję w swojej imponującej filmografii?
Film oglądał dla nas Łukasz Budnik. Jego wrażenia po seansie znajdziecie już na karcie filmu POD LINKIEM TUTAJ.
Poniżej można przeczytać fragmenty jego recenzji.
Recenzja filmu „Gwiazdozbiór Psa„, reż. Ridley Scott
Scott kontra apokalipsa
autor: Łukasz Budnik
Ridley Scott ma 88 lat i ani myśli przechodzić na emeryturę – katalog planowanych przez niego projektów regularnie się powiększa (wiemy m.in. o adaptacji „Wyspy skarbów”, a sam reżyser dopiero co zdradził, że pracuje nad kontynuacją „Obcego: Przymierza„). Mało tego – w jednym z niedawnych wywiadów twórca stwierdził, że często w swojej karierze był o krok przed wszystkimi, można go więc uznać za influencera – przeczytacie w recenzji.
O fabule autor pisze:
Najnowszy film Brytyjczyka jest adaptacją powieści Petera Hellera pod tym samym tytułem. Historia opowiada o postapokaliptycznym świecie, w którym wirus zdziesiątkował ludzkość (naturalnie budzi to pewne skojarzenia z pandemią COVID-19, choć literacki pierwowzór powstał wcześniej). Głównym bohaterem jest Higs (Jacob Elordi). Epidemia kilka lat wcześniej odebrała mu żonę, a dziś jedynym towarzyszem mężczyzny jest jego pies oraz Bangley (Josh Brolin), były żołnierz piechoty morskiej. Razem mieszkają na opuszczonym lotnisku. Higs od czasu do czasu wyrusza swoim samolotem na zwiad i poszukiwanie zapasów – pewnego dnia odbiera transmisję, która wzbudza w nim nadzieję, że w oddalonym o wiele kilometrów Grand Junction czeka na niego lepsze życie. Postanawia podjąć ryzyko i wyruszyć na wyprawę.
W recenzji przeczytacie też:
Podczas seansu „Gwiazdozbioru Psa” odnosi się wrażenie, że Scott zapragnął zlepić ze sobą kilka filmowych podejść do tematu postapokalipsy. Na początku przeważa powolna, kontemplacyjna atmosfera. Podążamy za bohaterem Elordiego, eksplorując wraz z nim opuszczone miasto, odwiedzając żyjących w górach Mennonitów i latając samolotem na tle pięknych, majestatycznych krajobrazów. Można wręcz się nabrać, że cały film będzie utrzymany w takim klimacie i wyczerpująco zgłębi tematy godzenia się z przeszłością i teraźniejszością, nowej codzienności czy moralnych konsekwencji działań w ekstremalnej sytuacji (Bangley nie ma żadnej litości dla potencjalnych intruzów i wszystkich przybyłych wita strzałem w głowę ze snajperki, co wyraźnie budzi wątpliwości Higsa).
Całą recenzję filmu „Gwiazdozbiór Psa” POD LINKIEM TUTAJ.
