
Wybory byłyby dla kraju niczym tsunami, które rozdarłoby Ukrainę na strzępy – stwierdził Wołodymyr Zełenski. Prezydent przekonywał, że w obecnych warunkach przeprowadzenie głosowania niosłoby za sobą poważne ryzyko. Kilka dni temu szerokim echem odbił się apel Mychajły Fiodorowa, który argumentował, że „demokracja nie może być zakładnikiem Rosji”.
