
Fani futbolu z Europy nie mają teraz łatwego życia, jednak ci, którzy zdecydowali się „zarwać nockę” i obejrzeć mecze w nocy z 16 na 17 czerwca na brak wrażeń nie mogli narzekać. Po pełnym emocji starciu Francji i Senegalu wygranym przez „Les Bleus” 3:1, uwaga przeniosła się na Gillette Stadium w Bostonie, gdzie Norwegowie pokonali drużynę z Iraku 4:1. Potem nadeszła pora na grupę J i kolejne emocjonujące starcie, tym razem jednak z udziałem Argentyny i Algierii. Leo Messi i spółka, jak przewidywali eksperci, wygrali z drużyną z Afryki po hat tricku lidera zespołu. Zanim jednak kapitan „Albicelestes” wszedł na murawie, pobił kolejny imponujący rekord. Nie zabrakło także polskiego akcentu.
