
Wygląda na to, że „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” przeszedł w montażowni więcej zmian, niż mogliby przypuszczać widzowie. Tom Holland zdradził, że jedna z wersji filmu uwzględniała uwagi osób, które miały okazję zobaczyć produkcję przed premierą. Problem w tym, że efekt nie spodobał się ani aktorowi, ani pozostałym twórcom.
Holland o procesie powstawania filmu
Holland stwierdził: Widzieliśmy mnóstwo różnych wersji tego filmu, a jedna z nich powstała po tym, jak uwzględniono wszystkie uwagi przypadkowych osób, które go zobaczyły. Potem obejrzeliśmy tę wersję i zupełnie nam się nie spodobało. To nie działało. Tego domagali się ludzie, którzy go oglądali, ale nie było to do końca tym, czego chcieliśmy jako twórcy.
Aktor dodał, że ekipa wyciągnęła wnioski z tego doświadczenia i zauważył jak ogromny wpływ na ostateczny kształt filmu może mieć montaż („Film może się zmienić na tysiąc różnych sposobów”).
O czym opowiada „Całkiem nowy dzień„? Peter jest teraz dorosłym mężczyzną żyjącym samotnie – od czasu, gdy z własnej woli wymazał się z życia i pamięci tych, których kochał. Walcząc z przestępczością w Nowym Jorku, który nie zna już jego imienia, w pełni poświęcił się ochronie miasta. Gdy rosnące wymagania zaczynają go przytłaczać, presja wywołuje zaskakującą fizyczną przemianę, która zagraża jego istnieniu, podczas gdy nowy, niepokojący schemat zbrodni prowadzi do pojawienia się jednego z najpotężniejszych przeciwników, z jakimi kiedykolwiek się zmierzył.
