
Maja Chwalińska jeszcze w poniedziałek wieczorem czekała w Rzymie na to, czy któraś z zawodniczek nie zrezygnuje jednak z gry w kwalifikacjach Internazionali d’Italia. Była tą pierwszą pod kreską, oczekującą na wejście do drabinki. Tak się nie stało, ale to nie oznaczało, że 24-latka z Bielska-Białej będzie miała wolny tydzień. Ruszyła do Oksytanii, tam była „1” w turnieju ITF. A gdyby dziś zdołała pokonać Lisę Zaar, stanęłaby przed szansą gry o półfinał z Eriką Andriejewą, starszą siostrą słynnej Mirry. Tymczasem Polka przegrała pierwszego seta, pojawiły się kłopoty.
