
Podczas Nowojorskiego Festiwalu Filmowego zadebiutował nowy dokument Avy DuVernay, „14th„, będący duchowym sequelem jej własnej „XIII poprawki„. Nie obyło się bez kontrowersji. Co ciekawe, nie poszło o politykę i tytułową czternastą poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, tylko o sztuczną inteligencję.
Do czego użyto AI w dokumencie „The 14th”?
Nominowany do Oscara dokument „XIII poprawka” z 2016 roku opowiadał o związku między tytułową trzynastą poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych (która znosiła niewolnictwo i prace przymusowe – z wyjątkiem pracy przymusowej więźniów) a wzrostem liczby więźniów w USA.
„14th” robi podobną rzecz z czternastą poprawką, która dotyczy praw obywatelskich, w tym prawa do głosowania i tzw. klauzuli insurekcyjnej, a potem łączy to z postacią Donalda Trumpa.
W filmie jest kilka scen, w których czarno-białe archiwalne fotografie zostają „ożywione”: sportretowani na nich ludzie mrugają i śmieją się. Niektórzy z krytyków uznali to za nadużycie sztucznej inteligencji – ingerencję w zdjęcia osób, które nie mogą wyrazić na to zgody. Na dodatek w filmie opowiadającym właśnie o tym, kto może kontrolować swoje prawa.
Podczas konferencji prasowej filmu Ava DuVernay została poproszona o odniesienie się do kwestii użycia AI przy materiałach archiwalnych. Reżyserka nie wyparła się użycia sztucznej inteligencji.
W trakcie researchu odkryłam, że niektóre ze zdjęć powstały z użyciem fotografii stereoskopowej. Można je oglądać tylko za pomocą specjalnego wizjera. Kiedy w tej maszynie postawisz obok siebie dwa zdjęcia, tworzą efekt podobny do 3D. Kiedy ty się ruszasz, one też się ruszają, wyjaśniła reżyserka, zaznaczając, że chciała jedynie odtworzyć ten efekt dla widzów filmu.
Ostatni fabularny film Avy DuVernay to „Origin” z 2023 roku.
