
Uciekli z Ukrainy przed rosyjskimi rakietami, żeby czternastoletnia Anastazja miała przyszłość. W Krakowie miała być bezpieczna. Dziewczynka zginęła we własnej łazience, zatruta tlenkiem węgla. Dwa tygodnie wcześniej specjaliści sprawdzili piecyk i wentylację, były sprawne. Prokuratorskie śledztwo utknęło. Rodzice nastolatki szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich dziecko zmarło.
