
Dokładnie dwa tygodnie temu Aryna Sabalenka była o krok od półfinału Roland Garros – i starcia z Mają Chwalińską. Wysoko wygrywała z Dianą Sznajder, jej gra całkowicie się załamała. A Białorusinka po spotkaniu mówiła, że ma dość tenisa. Ta przerwa długo nie trwała – wróciła już na trawie, to jej jedyny sprawdzian przed Wimbledonem. I od razu trafiła na Jekaterinę Aleksandrową – zawodniczkę, która ma fatalny sezon. Ale i bilans 4-4 z Aryną. To ona była lepsza w ich ostatnim starciu. A teraz doszło do rewanżu.
