
Cezary Kulesza z zarysowanym subtelnym uśmiechem przechadzał się po sali. Jedni składali mu gratulacje, inni klepali po plecach. Słowa Marka Koźmińskiego, jego rywala w walce o stołek prezesa PZPN, który ledwie kilkanaście minut wcześniej ostrzegał przed ewentualną kadencją króla disco polo, błyskawicznie rozpłynęły się w niebycie. To wszystko działo się dokładnie pięć lat temu. Podsumujmy ten czas.
