WMFF 2026: Przyglądamy się boskim ciałom i putinowskiemu imperium

W Warszawie trwa  42. edycja festiwalu WMFF. Tradycyjnie jesteśmy na nim obecni i dostarczamy relacji z najważniejszych wydarzeń tego święta. Dziś mamy recenzje dwóch filmów z Konkursu Międzynarodowego. „Test” walczy o nagrodę w Konkursie Międzynarodowym, a „Minotaura” Andrieja Zwiagincewa można oglądać w sekcji Konfrontacje. 

Poniżej – fragmenty obu recenzji. W całości można je przeczytać na kartach filmów. 

recenzja filmu „Test„, reż. Sam McConnell

Boskie ciało
autor: Marcin Pietrzyk

Młodość to bagaż traum, których ciężar łatwo zignorować lub zamaskować. To ślepa wiara w marzenia, nawet jeśli są to marzenia przejęte od kogoś innego. To niemożliwy do zaspokojenia głód akceptacji, pragnienie bycia docenionym, zauważonym. Wreszcie, to życie na kredyt i podróż do celu bez zważania na konsekwencje podejmowanych decyzji. Taka młodość nie trwa wiecznie. Prawda zawsze wychodzi na jaw, iluzje pękają niczym bańki mydlane, a za marzenia zawsze wystawiony zostaje wysoki rachunek. I wtedy dopiero człowiek odkrywa prawdziwą siłę swojego charakteru.

Kiedy spotykamy Eddiego (Brock Yurich), głównego bohatera filmu „Test„, właśnie jest na zawodach kulturystów-amatorów. Zwycięstwo zapewni mu udział w turnieju, w którym nagrodą jest przepustka do świata zawodowych kulturystów, a o tym Eddie marzy od lat. Mężczyzna ma warunki, by walczyć o zwycięstwo. Jest umięśniony, dobrze się prezentuje. Ale konkurencja jest mocna. Zbyt mocna. Tym razem się nie udało.

Eddie jednak nie zamierza się poddać. Tym bardziej że może liczyć na wsparcie swojej największej fanki – matki. Joanne (Tammy Blanchard) entuzjastycznie wspiera syna, jest jego dietetyczką, trenerką, specjalistką od mediów społecznościowych, a na zawodach bywa nawet zbyt wylewna w kibicowaniu. Eddie i Joanne stanowią jedną, monolityczną siłę opierającą się przeciwnościom świata. A tych jest wiele, jak choćby nieustający brak pieniędzy (wszystkie fundusze idą na wsparcie starań Eddiego o kulturystyczne zawodowstwo) czy trauma porzucenia (ojciec Eddiego, znany kulturysta, porzucił rodzinę, gdy bohater był jeszcze dzieckiem). Ale Eddie i Joanne opierają się tym przeciwnościom, czerpiąc siłę z wiary chrześcijańskiej i udzielania się w lokalnej wspólnocie wiernych.

Cała recenzja filmu „Test” dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ. 

***

recenzja filmu „Minotaur„, reż. Andriej Zwiagincew

Z dystansu
autor: Maciej Satora

Zaznaczmy to już na wstępie: w roku 2026 dosyć surrealistycznie ogląda się film osadzony w Rosji, nawet jeśli w „Minotaurze” jej obraz tylko imitują łotewskie przestrzenie miejskie. Spowity mgłą wojny kraj zniknął przecież z ekranów, przejawy jego reprezentacji wyparowały albo zapadły się pod ziemię. Gdy Andriej Zwiagincew wraca po dziewięciu latach, by jako jeden z pierwszych pokazać zachodniej publice realia życia w Putinowskim imperium, robi to trochę jak w swoim nagrodzonym Złotym Lwem „Powrocie„. Powoli okręcająca się kamera rejestruje niemal opustoszały świat. Ujęcia groźnej natury i jeszcze groźniejszego miasta odsyłają do cichego zimna estetyki postapo, choć po ulicach ciągle jeżdżą samochody, chodnikami spacerują przechodnie, w mieszkaniach świecą się światła. 

Federacja Rosyjska z „Minotaura” – osadzona w 2022 roku, niedługo po bestialskiej inwazji na Ukrainę albo starcie „Specjalnej Operacji Wojskowej”, jak wolą mówić bohaterowie filmu – to faktycznie świat postapokaliptyczny. Nawet jeśli Zwiagincew przedstawia go na początku wojny, a rakiety dopiero zaczynają niszczyć budynki i cele strategiczne, duchowa apokalipsa narodu zdążyła się już dokonać. Czują to rosyjscy cywile, pewnie mniej, a przynajmniej na innym poziomie, polityczni dygnitarze i umoczeni w interesy kraju oligarchowie. W jednej z pierwszych scen telewizyjny reportaż pokazuje nieskończony karawan aut na granicy z Gruzją; ludzie uciekają w popłochu. Ze swojego przeszklonego biura ogląda to Gleb Aleksandrowicz (niewiarygodny w oddaniu złamanego człowieka Dmitriy Mazurov). Choć pewnie tak jak większość cywilów obserwuje postępy wojennej machiny na ekranie laptopa, jej konsekwencje zaczyna zauważać dopiero teraz. Część pracowników należącego do niego przedsiębiorstwa transportowego postanawia złożyć wypowiedzenie; inni szukają rozwiązań pomostowych – może praca zdalna z zagranicy? Może zaległy urlop?

Jak każdy biznesmen Gleb nie jest zadowolony ze zmian w korporacyjnego workflow. Wojna psuje mu interesy i wydajność jego firmy. Tam nie da się wysyłać transportu, stamtąd nie da się pozyskać niezbędnych materiałów, na domiar złego morale w zespole zaczynają drastycznie opadać, co w oczywisty sposób przekłada się na efektywność pracy. Niezadowolenie coraz częściej przynosi z biura do domu: pięknego, nowoczesnego budynku, oddzielonego od miasta lasem i spokojnym jeziorem. Elegancki beton, wielkie okna, delikatne oświetlenie, niegrodzone pomieszczenia, piwniczka z drogimi winami, zdalnie sterowana brama. Gdyby na północy Rosji było trochę cieplej, pewnie i samoczyszczący się basen, a tak musi wystarczyć ogromny ogród. Co zrobić – w życiu nie można mieć wszystkiego.

Cała recenzja filmu „Minotaur” dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *