
Wyszedłem z synem z przedszkola i zamówiłem Ubera – fotelik został w innym samochodzie, do domu jest stosunkowo blisko, a przepisy pozwalają na taki przewóz pod konkretnymi warunkami. Tymczasem kierowca, który podjechał pod placówkę, początkowo nie chciał zabrać nas do domu. Twierdził, że już raz dostał za podobną sytuację mandat. Musiałem na gorąco wytłumaczyć mu, jak naprawdę wygląda polskie prawo.
