
Pojechała na igrzyska do Paryża, a potem postanowiła skorzystać z oferty PKOl i wzięła udział w akcji „Mamy Olimpijki”. Julia Walczyk-Klimaszyk nie ukrywała później, że w niektórych aspektach pożałowała swojej decyzji – pieniędzy obiecanych przez PKOl miała nigdy nie zobaczyć na oczy, a zamiast tego zapłacić jeszcze 16 tys. zł podatku. W odpowiedzi PKOl poinformowało, że samo opłaciło podatek i że pozostałe korzystające z programu olimpijki zdołały wykorzystać swoje tokeny.
