
– Zobaczyłem, że mam przed sobą przestrzeń i postanowiłem uderzyć. Były podpowiedzi „wrzuć, wrzuć”, ale skoro było miejsce, to strzeliłem. Nie kontrolowałem czasu, bo na tym stadionie trudno patrzy się na zegar – jest bardzo wysoko – mówił po meczu z Nigerią Przemysław Wiśniewski, strzelec gola dającego Polsce remis 2:2.
