
Jelena Ostapenko była w całej stawce chyba najmniej „pożądaną” rywalką dla wszystkich rozstawionych gwiazd w Wimbledonie. Jako ta pierwsza nierozstawiona, a wciąż groźna. Wylosowała w miarę dobrze dla siebie, w drugiej rundzie mogła trafić na Emmę Raducanu, w trzeciej – na Arynę Sabalenkę. A jeszcze sprawa uprościła się, gdy Raducanu wycofała się z rywalizacji. Łotyszka zaczęła dziś turniej od potyczki z Harriet Dart, po 11 minutach prowadziła 3:0, rywalka skorzystała z przerwy medycznej. I straciła kolejnego gema. Sytuacja wymknęła się jednak faworytce spod kontroli.
