
Po finale Roland Garros można powiedzieć, że rację mieli ci, którzy przekonywali, że Maja Chwalińska w końcu trafi na rywalkę wyższą i mocniejszą. Mirra Andriejewa pasuje do tego opisu. – Rosjanka biła mocno. Nawet do 200 kilometrów na godzinę pod wiatr, gdy Maja 120, 130 z wiatrem. To jest ogromna różnica – zwraca nam uwagę Andrzej Person, były rzecznik PKOl i mówi wprost, co teraz czeka Chwalińską. – Trochę to przykre – zauważa.
