
Cztery pełne dni w Nowym Jorku i wystarczy, bo przecież ten mundial rozlewa się po całym kontynencie. I choć Nowy Jork czasem wydaje się równie wielki, trzeba było wyściubić nos. Na pierwszy rzut przychodzi Boston, gdzie obejrzę z trybun mecz Norwegia – Irak (swoją drogą naprawdę polecam mój wywiad o Iraku z Amirem Al-Ammarim, piłkarzem Cracovii, który we wspomnianym meczu zadebiutuje na mistrzostwach świata). Wypożyczyłem samochód i zostawiłem wieżowce na Manhattanie za plecami, by na dwie noce zamieszkać w absolutnie paskudnym, przydrożnym motelu, który wybrałem właśnie z tego powodu.
