
– Zaczęłam grać bliżej linii, bardziej agresywnie, zaczęłam dyktować warunki i bardziej wgrałam się w to spotkanie. Nie ukrywam, że nie czułam się zbyt dobrze w pierwszym secie. A tak naprawdę przez cały mecz walczyłam ze sobą fizycznie – mówi Maja Chwalińska, która przeżywa renesans formy na wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. 24-latka dziś awansowała do czwartej rundy, odprawiając z kwitkiem kolejną faworytkę, Greczynkę Marię Sakkari.
